sobota, 25 sierpnia 2018

10. Dlaczego to zrobiłaś?

Oderwałem się od Majki i uśmiechnąłem, jednak nagle dziewczyna zniknęła. Po prostu rozmyła się w powietrzu. Rozejrzałem się dookoła, a rzeczy z mojego mieszkania również zaczęły znikać. Następnie meble, ściany… Przestrzeń dookoła mnie zaczęła robić się czarna. Na końcu czarnej otchłani pojawił się tron. Duży, mosiężny, bardzo znajomy tron, a na nim sama Śmierć. Jej siedziba wyglądała jak średniowieczny zamek. Spodobała się jej ta epoka po tych wszystkich epidemiach, memento mori, taniec śmierci i te wszystkie inne pierdoły. Dlatego też moja maska jak i Michała wygląda jak ze średniowiecza.
Dawno mnie tu nie było. Obok mnie pojawił się Michał. Jestem ciekaw co tym razem od nas chce. Musi to być coś wielkiego, skoro wezwała dwóch najpotężniejszych aniołów. Uśmiechnąłem się i już miałem się odezwać, ale Śmierć mnie uprzedziła. Podniosła się gwałtownie ze swojego tronu, rozłożyła czarne potężne skrzydła i wyciągnęła dłoń w naszym kierunku. Uśmiech z mojej twarzy od razu zniknął. Pstryknęła palcami i razem z Michałem upadliśmy na kolana. Żaden z nas nie mógł się ruszyć.
-Zawiodłam się na was, a w szczególności na tobie Avem – warknęła i podeszła do nas. Od razu pomyślałem o Majce. Próbowałem walczyć z blokadą Śmierci, żeby sprawdzić, czy wszystko u niej w porządku, jednak byłem zbyt słaby na to. Pani życia i śmierci zaczęła krążyć dookoła mnie i co jakiś czas zadawała mi ból.
 -Przede mną Anioł Śmierci. Najpotężniejszy anioł, któremu zaczęło zależeć na bezwartościowym pomiocie, którym jest człowiek. Bezbronna dziewczyna. Wystarczy chwila, żeby odebrać jej życie. Avem, mogłeś wszystko na ziemi Jednak był warunek. Zawiodłeś mnie! Miałeś nie przywiązywać do siebie żadnej ludzkiej istoty! - krzyknęła i zatrzymała się przede mną. Chwyciła swoją kościstą dłonią mój podbródek i uniosła go do góry. Pierwszy raz od dawna czułem strach. Nie przed mroczną postacią, lecz przed tym, co mogła zrobić Majce.
W mojej głowie pojawił się obraz brunetki. Jej niebieskie oczy, słodki uśmiech. Nawet polubiłem to, jak przytulała się w nocy do mojej klatki piersiowej.
-Nie rób jej krzywdy – warknąłem i odwróciłem głowę. Śmierć się tylko zaśmiała.
-Jakbym słyszała twojego brata, kiedy wybrałam cię na Anioła Śmierci. Nie zrobię jej krzywdy, ja jej tylko ułożę życie, a ty wrócisz na ziemię i jedyne co będziesz czuł to ból w jej pobliżu, bo nie będziesz w stanie jej nawet dotknąć. Ponoć Anioły Śmierci nie mają pozytywnych uczuć, a teraz się przyjrzyj – powiedziała i unieruchomiła moją głowę.
Przed moimi oczami pojawił się dziewczyna. Wyglądało to jak film, ale puszczony od tyłu. Wszystkie sytuacje ze mną zaczęły znikać. Nie było już żadnych pocałunków, dotyku, spędzonych razem chwil… Chciałem krzyczeć, przerwać to, ale nie miałem tyle siły. Film zatrzymał się na dniu, w którym pierwszy raz pojawiłem się w kawiarni. Machnąłem mocno skrzydłami, co sprawiło, że odepchnąłem czarną postać do tyłu. Byłem wściekły, dawno nikt mnie tak nie zdenerwował. Miałem ochotę ją zniszczyć, ale było to niemożliwe.
-Co aniołku? Zabolało. Płać za swoje błędy – zaśmiała się i zniknęła.
Pojawiłem się w moim mieszkaniu. Wszystko wyglądało tak, jak wcześniej, ale bez Majki. Wpadłem w szał. Wszystko dookoła mnie zaczęło latać, meble, książki, ubrania… Niebieski kolor moich oczu zniknął. Były czarne. Nie musiałem ich widzieć, żeby to wiedzieć. Czułem to i czułem, że zaraz cały ten blok runie w gruzach. Nagle obok mnie pojawił się przyjaciel. Złapał mnie za rękę i znaleźliśmy się na wzgórzu, na którym tak bardzo lubiłem przesiadywać. -Stary, dosyć! Przestań! - krzyczał Michał, gdy chciałem odlecieć i coś rozwalić. Spojrzałem na zielonookiego i opadłem na ziemię. Złość powoli zaczęła ze mnie uchodzić. W środku czułem się smutny? Było to dla mnie nowe uczucie, które niekoniecznie mi się podobało.
-Wiedziałeś, prawda? Wiedziałeś, że to zrobi! - krzyknąłem i rzuciłem się na przyjaciela. Nie wiem, dlaczego to zrobiłem, ale musiałem jakoś się wyżyć. Michał próbował się bronić, ale bezskutecznie, bo okładałem go cały czas pięściami. Chwycił mnie za koszulkę i odepchnął się mocno skrzydłami. Puścił mnie tuż przed skarpą. Leciałem w dół, nie chciałem rozkładać skrzydeł. Chciałem poczuć ból. Może i jestem nieśmiertelny, lecz ból odczuwam. W o wiele mniejszym stopniu niż ludzie, ale jednak. Zatrzymałem się na złamanym drzewie, które przebiło mnie na wylot. Poczułem niewielki ból w klatce piersiowej, ale nie dorównywał on temu, kiedy Śmierć wymazywała pamięć Majce. Nade mną pojawił się blondyn, który ściągnął mnie z gałęzi i odstawił na wzgórze. Moja koszulka była rozerwana i zakrwawiona, ale rana szybko zaczęła się goić.
-Nie wiedziałem. Nie miałem pojęcia, że ona tak postąpi. Nie wiedziałem, że zacznie ci zależeć na śmiertelnej dziewczynie. Nie wiedziałem, że Anioły Śmierci potrafią kochać… - odparł chłopak i spuścił głowę w dół. Miał rację, nie mógł tego wiedzieć. Jesteśmy po to, żeby odbierać życie. Każdy ma nas za negatywne postaci.
-Która godzina? - zapytałem, a Michał już wiedział co zamierzam. Nie zatrzyma mnie. Muszę sprawdzić, czy Śmierć naprawdę nie pozwoli mi się zbliżyć do niej. Wzbiłem się w powietrze.
-Stary, przebierz się chociaż! - krzyknął za mną. Spojrzałem na koszulkę i zmieniłem kurs na mieszkanie.
W mieszkaniu, ku mojemu zdziwieniu wszystko było na swoim miejscu.
Dzięki.
Dobrze mieć przyjaciela, który potrafi wszystko naprawiać i bawić się czasem. Przebrałem się i pojechałem Mustangiem pod kawiarnię. Dokładnie ta sama godzina, tuż przed zamknięciem.
Podszedłem od razu do lady, żeby nie fatygować żadnej z dziewczyn. Ola przyjęła moje zamówienie. Wniknąłem do jej umysłu i jedyne, czego się dowiedziałem to to, że jestem przystojny. Dziewczyna widziała mnie pierwszy raz. Zza zaplecza wyszła brunetka. Spojrzała się na mnie i uśmiechnęła. Chciałem zajrzeć do jej głowy, ale poczułem tak silny ból, że zacisnąłem oczy i odruchowo złapałem się za głowę. Odpuściłem po kilku sekundach. Westchnąłem i poczułem ukłucie w sercu, bo będzie mnie teraz traktować jak zwykłego klienta kawiarni. Przyglądałem się dziewczynie, zaczęła zakładać krzesełka na stoliki. Wstałem, żeby jej pomóc, ale dostałem ponownego uścisku w głowie, co zmusiło mnie, żebym usiadł. Zostało mi tylko obserwowanie jej i nadzieja, że spojrzy na mnie i chociaż przez chwilę będę mógł popatrzeć w jej oczy. Gdyby to była inna dziewczyna to prawdopodobnie gapiłbym się na jej tyłek i myślał jak ją przelecieć, ale Majka nie była zwykłą dziewczyną.
Z myśli wyrwała mnie Ola, która podała mi dużą kawę. Wziąłem papierowy kubek i wyszedłem z budynku, biorąc łyk kawy. Kiedy znalazłem się w samochodzie pod kawiarenkę podjechała czarna Honda. Mężczyzna ściągnął kask i ujrzałem tę blond mordę. Nie wierzę… Śmierć dosłownie ułożyła jej życie, bo żadnych zdrad zapewne nie było. Dziewczyny zamknęły budynek. Ola ruszyła do domu, a Majka podeszła do Patryka, pocałowała go w usta, założyła kask i usiadła na motor. Odpaliłem samochód i odjechałem przed nimi.
Śmierć dosłownie ułożyła jej życie. Majka jest z tym typem co ją zdradzał.
Wymyślimy coś Adrian. Zawsze wygrywamy.
Wróciłem do mieszkania, położyłem się na łóżku i zapaliłem papierosa. Zaciągnąłem się dymem, który wypełnił moje płuca. Nie palę często, bo jednak nas to nie odstresowuje. Działa tylko na ludzi. Zamknąłem oczy i ujrzałem obraz Majki. Zastanawiałem się jeszcze co mógłbym sensownego zrobić, ale nie przychodziło mi w tym momencie nic. Przekręciłem się na brzuch i niedługo potem zasnąłem.


Hej, wracam ponownie do pisania. Mam nadzieję, że tym razem nikogo nie zawiodę i nie porzucę opowiadania, bo chcę je skończyć. A więc zapraszam do czytania i do komentowania. :)

niedziela, 4 lutego 2018

9. Żegnaj Patryk.

            Otworzyłam oczy i przetarłam je. Leżałam w ramionach i skrzydłach Adriana. Koc znajdował się pod nami, więc przykryci byliśmy potężnymi skrzydłami. Nie mogę nadal uwierzyć, że to co działo się wczoraj, ten upadek, leciałam… Nie był to jednak sen, ani halucynacje, a szkoda. Niebieskooki się teleportował. Myślałam, że jest to możliwe tylko w filmach. Mój mózg nie był w stanie jeszcze tego pojąć.
            Dotknęłam piór, które z pozoru wyglądały jak zwykłe ptasie pióra, ale w rzeczywistości były bardzo miękkie i delikatnie. Spojrzałam na twarz chłopaka. Rysy jego twarzy były łagodne. Położyłam głowę na jego ramieniu i gładziłam palcami nagą klatkę piersiową bruneta. Mruknął przez sen i mocniej mnie przytulił do siebie. Zamknęłam oczy i poczułam usta na czole.
-Dzień dobry moja droga – powiedział zaspanym głosem.
-Heej – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Jak się czujesz? – zapytał.
-Tak sobie. Nadal nie mogę uwierzyć, że ty, że to, co się stało jest prawdziwe – odparłam i dotknęłam jego skrzydła.
-Wiem, że ciężko to pojąć i że anioły to tylko istnieją w bajkach, czy filmach, jednak rzeczywistość jest dość… ciekawa. Na pewno dużo się dzieje. Z mojej perspektywy wasz świat jest nudny. Rutyna. Chociaż lepszy, że żyjecie w niewiedzy, bo gdyby ludzie dowiedzieli się on nas to źle to dla nich skończyłoby się. Dla nas może też.
-Skąd pewność, że ja będę trzymać język za zębami? – zapytałam i usiadłam na łóżku.
-Nie zrobiłabyś tego – powiedział i popchnął mnie skrzydłem, co sprawiło, że poleciałam na jego klatkę piersiową.
-Nie możesz być tego pewny – powiedziałam, a on odpowiedział mi tylko śmiechem. Może i ma rację. Może i ma kontrolę nade mną. W sumie wie więcej, bo nie jest człowiekiem, tylko aniołem.
            Wyswobodziłam się z jego uścisku i wstałam. Weszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą. Resztki tuszu rozpuściły się pod wpływem wody. Pozbyłam się ich i odświeżona wróciłam do chłopaka. Usiadłam obok niego. Adrian zdążył już schować swoje skrzydła.
-Adrian to niemożliwe, żeby nikt nas nie zauważył, gdy spadaliśmy z tego budynku – stwierdziłam.
-Możliwe. Jeżeli tego nie chcę to nikt mnie i osoby w moim pobliżu nie zauważy – odpowiedział. Czyli coś jak kurtyna. Pokiwałam głową ze zrozumieniem.
-Dużo was jest? – zapytałam i spojrzałam mu w oczy.
-Jest wielu. Dokładna liczba nie jest mi znana. Większość przebywa w innym świecie. Dzielimy się na dobre i złe anioły, że tak to powiem. Aniołowie życia mają białe upierzenie i raczej nie pojawiają się wśród ludzi. Aniołowie śmierci zaś mają czarne upierzenie i na Ziemi tacy są spotykani.
Odsunęłam się od niego, gdy dotarło do mnie, że Adrian jest aniołem śmierci. Czy to oznacza, że mogę zginąć w każdej chwili? To się Majka wpakowałaś. A mógł mnie wtedy nie łapać.
-Spokojnie. Nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy. Niektóre anioły śmierci potrafią przywracać życie, które odebrali. Oczywiście dzięki swoim zasługom otrzymują wyższą rangę i wtedy mogą – powiedział, usiadł i wyciągnął dłoń w moim kierunku.
-A ty? Jaką masz rangę? – zapytałam niepewnie, wpatrując się w wyciągniętą dłoń.
-Najwyższą – odpowiedział, a jego oczy przybrały czarną barwę. Wyglądał jak demon. Pisnęłam i zaczęłam się cofać. Adrian wstał i z niesamowitą prędkością zapędził mnie w róg pokoju. Moje serce wariowało. Jeszcze tak szybko chyba nigdy nie biło. Patrzyłam wszędzie, byle nie w jego oczy, które spowiła czerń, a jeszcze niedawno miały taki piękny odcień niebieskiego.
-Spokojnie. Spójrz mi w oczy – powiedział łagodnym głosem. Niepewnie zerknęłam w nie. Po chwili przybrały swój naturalny kolor. Kątem oka zauważyłam, że rozłożył skrzydła.
-Przepraszam… - wyszeptał i przytulił mnie. Odruchowo wtuliłam się w jego ciało. Czyli muszę się przygotować na to, że będzie dochodziło do takich sytuacji. Oderwałam się od niego po chwili.
-Będę się zbierać, bo muszę zabrać swoje rzeczy z mieszkania – powiedziałam i zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
-Gdzie masz zamiar mieszkać? U mnie? – zapytał i wyszczerzył zęby.
-Raczej u Oli – odpowiedziałam i naciągnęłam spodnie na tyłek.
-Mogłabyś zostać tutaj, skoro wiesz tyle o mnie – powiedział i przekrzywił głowę. No tak, mogłabym. Ola ma małe mieszkanie, prawdopodobnie wprowadzi się tam jej chłopak, więc trochę głupio by było wciskać się na trzeciego. Chyba, że uda mi się dogadać z Patrykiem i to on się wyprowadzi, wtedy zostanę u siebie. Jednak znając moje szczęście to będę musiała zebrać swoje rzeczy i wprowadzić się do Adriana.
-Zobaczę jak sytuacja z Patrykiem, jak nie niknie to znajdę sobie nowe mieszkanie, a u ciebie pobędę tymczasowo – oznajmiłam, szukając swojego małego, zielonego plecaka.
-Wydaje mi się, że ten tymczas się przeciągnie – powiedział i uśmiechnął się łobuzersko. Przewróciłam oczami.
-Podwieziesz mnie? A co z twoim samochodem? – zapytałam niepewnie.
-Może wolisz szybszy sposób? A samochód stoi pod blokiem.
-Ciężko będzie ci jeszcze z moimi rzeczami na powrocie – odpowiedziałam. Chłopak nic więcej nie powiedział. Wstał, nałożył pierwszą lepszą koszulkę i był gotowy do wyjścia.
            Zatrzymał się przed blokiem. Chciałam, żeby został w samochodzie, ale nie dał się przekonać i poszedł ze mną. Stanęłam przed drzwiami, wyciągnęłam klucze z plecaczka i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka swobodnie, bo to mieszkanie jeszcze należało również i do mnie. Ruszyłam do dużego pokoju, a moim oczom ukazała się jakaś dziewczyna w koronkowej bieliźnie, która należała do mnie. Wiem, że była moja, a nie identyczna, bo w biustonoszu koronka była przecięta w jednym miejscu. No świetnie! Nie dość, że sprowadza dziwki to jeszcze chodzą w moich rzeczach. A jeszcze niedawno tak bardzo mu zależało na mnie. Właśnie widzę jak za mną tęskni.
-Patryk!! – krzyknęłam głośno, aż ta jego cizia podskoczyła, a Niebieskooki tylko się zaśmiał. Zapomniałam, że on tutaj jest.
            Zjawił się po chwili z ręcznikiem na karku i w dresach. Spojrzał na mnie przerażony.
-Co to za dziwka i dlaczego ma na sobie moje rzeczy?! – warknęłam i podeszłam do niego.
-Tylko nie dziw… - przerwałam jej.
-Zamknij się! – krzyknęłam i wymierzyłam jej cios w policzek, za który od razu się złapała.
-A ty co? Ochroniarza wynajęłaś? – zapytał i wskazał ręką Adriana, który stał za mną i uśmiechał się tylko. Chociaż on się dobrze bawił…
-A żebyś wiedział… Tobie tak niedawno jeszcze zależało – mruknęłam, wyminęłam go i wyciągnęłam z szafy dużą walizkę. Wkładałam ubrania tak, żeby zmieściło się jak najwięcej.
-Skarbie zanieść coś do samochodu? – zapytał Niebieskooki i podszedł do mnie. Patryk zaczął coś mruczeć pod nosem i wyszedł z pomieszczenia razem z dziewczyną. Wskazałam kilka cięższych rzeczy, które chłopak chętnie zaniósł.
            Najchętniej zostałabym w tym mieszkaniu, jednak nie stać mnie na nie po prostu. Opłaty są zbyt duże jak na jedną osobę. Po spakowaniu wszystkiego chciałam zrobić jeszcze jedną rzecz. Dziewczyna wraz z Patrykiem siedzieli w mniejszym pokoju. Nalałam do większej miski wody, a Adrianowi dałam mąkę i kilka jajek. Otworzyłam nogą drzwi i wylałam zawartość wody na przytulającą się parkę. Anioł wysypał zawartość mąki i obrzucił ich jajkami. Podeszłam bliżej Patryka.
-Żegnaj – powiedziałam i uderzyłam go z całej siły w policzek. Zadowolona z siebie wzięłam walizkę i wyszłam z mieszkania. 

wtorek, 16 stycznia 2018

8. Czy ja zginę?

         Byłem na miejscu przed czasem. Wolałem przemieszczać się za pomocą samochodu, ponieważ inne formy nie są zbyt dobre, żeby ich używać, a na pewno używanie ich nie byłoby to mądre posunięcie. Wysiadłem z samochodu i oparłem się o jedno z drzew. Michał pojawił się niedługo potem.
-Stary, mógłbyś przemieszczać się bardziej ludzko - powiedziałem.
-Nie jestem człowiekiem. Poza tym w oczy udaje mi się nie rzucać - odpowiedział i schował swoje skrzydła. Stanął na przeciwko mnie i czekał na to, co miałem mu powiedzieć.
-Moim zdaniem powinieneś ją puścić. Potrafisz jeszcze się przemienić? Upłynął zaledwie tydzień, jednak odbiło się to bardzo na tobie - oznajmił. Ma rację. Nie spałem od kilku dni. Tyle dobrego, że w nocy mam trochę luzu. Nie próbowałem się przemienić, jednak wydaje mi się, że nie byłoby to możliwe w tym momencie.
-Wmieszałem w to jej byłego. W ogóle wiesz co z nim? - spytałem, a ten wzruszył ramionami.
-Kolejny nic nieznaczący osobnik dla Śmierci. W sumie mógłbym się go pozbyć - odpowiedział. Dobrze by było, żeby zniknął, ale Majka go kocha. Chociaż powinna sobie dać z nim spokój, nie traktował jej dobrze. Zdradził ją wiele razy i to nie z jedną kobietą. Pokiwałem tylko głową w odpowiedzi. Michał uśmiechnął się. Zapewne wyobraził sobie co zrobi z tym, jak mu tam? Patrykiem.
-Majka jest na drugiej mianie - stwierdziłem.
-Adrian, jeżeli będziesz to ciągle odkładał to nigdy nie będzie odpowiedniego momentu na to, a regenerować znowu cię nie mam zamiaru. To nie jest łatwe, zrozum to, a jesteś cholernie potężny, więc tym bardziej.
Tak, ma rację, znowu... Wziąłem głęboki oddech i zamknąłem oczy.
          Zerknąłem po raz ostatni do jej umysłu i odciąłem się. Od razu poczułem przypływ energii. Otworzyłem oczy, a Michał zaczął bić mi brawo.
-To teraz sam jej pilnuj - powiedziałem, a po chwili dostałem sms'a od Majki. Chce się spotkać Bardzo szybko zareagowała widzę.
-Jednak to ciebie czeka poważna rozmowa - zaśmiał się - Nie znacie się długo, a przynajmniej ona ciebie, ale musisz ją do siebie przyzwyczaić, czy tego chcesz, czy nie. Musi cię teraz zaakceptować, bo inaczej wiesz jak skończy - stwierdził i zniknął. Za późno, żebym mógł zniknąć. W takim razie czeka mnie niezłe wyzwanie.
         Przyjechałem pod kawiarnię, akurat gdy dziewczyna kończyła zmianę. Zamknęła budynek i wsiadła do mojego samochodu.
-Hej, jak się czujesz? - zapytałem i pochyliłem się, żeby ją pocałować, ale odsunęła się. No to będzie ciężko.
-Cześć, dobrze, a ty?
-Również. Zabiorę cię w jedno miejsce. Pokażę ci coś - powiedziałem, a Majka po chwili zastanowienia zgodziła się.
         Podjechałem pod jeden z najwyższych budynków w mieście. Wysiadłem, otworzyłem drzwi brunetce i wyciągnąłem rękę. Niepewnie chwyciła ją i podążyła za mną. Wjechaliśmy windą na ostatnie piętro. Teraz tylko dostać się na dach. Na korytarzu była tylko jedna sprzątaczka. Nie muszę się nią przejmować. Zawsze mogę wyczyścić jej pamięć. Otworzyłem drzwi z napisem: Zakaz wstępu!
-Nie ma mowy - powiedziała dziewczyna i zatrzymała się. Nie Adrian, nie możesz już więcej jej kontrolować. Musisz ją przekonać. Złapałem ją za dłoń i pociągnąłem za sobą. Przez chwilę się zapierała, ale ostatecznie poddała się.
         Wspięliśmy się na dach. Brakowało mi bardzo tych widoków. Wziąłem głęboki oddech i podszedłem do krawędzi. Majka niepewnie podeszła i stanęła za mną. Odwróciłem się i otworzyłem ramiona. Patrzyła na mnie. Coś czuję, że miała ochotę mnie teraz zepchnąć. Biła się z myślami, ale po dłuższym czasie podeszła i przytuliła się. Objąłem ją mocno.
-Ufasz mi? - zapytałem. Niebieskooka spojrzała na mnie. W jej oczach było widać strach.
-Chyba tak, ale co chcesz zrobić? - zapytała i chciała się cofnąć, ale zatrzymałem ją. Pocałowałem ją delikatnie, a ta odwzajemniła pocałunek. Czas spróbować się przemienić. Udało się. Uśmiechnąłem się w duchu. Nie odrywając  od niej ust przechyliłem się do tyłu i zaczęliśmy spadać. Majka oderwała się ode mnie i patrzyła na mnie przerażona. Nie krzyczała. Była przekonana, że właśnie skończy się jej żywot. Byliśmy już blisko ziemi. Rozłożyłem czarne, potężne skrzydła i unieśliśmy się do góry. Dziewczyna miała zaciśnięte oczy, bo czekała na zderzenie z ziemią.
-Otwórz oczy - powiedziałem i z powrotem stanęliśmy na dachu wieżowca. Brunetka trzymała mnie mocno i nie chciała otworzyć oczu.
-Jesteśmy znowu na dachu - oznajmiłem, a dziewczyna w końcu otworzyła swoje oczy. Rozejrzała się dookoła, cofnęła i przypatrywała moim skrzydłom.
-To jest sen, prawda? - zapytała i podeszła bliżej.
-Nie, to rzeczywistość niestety - odpowiedziałem, a Majka wyciągnęła rękę i dotknęła piór. Obeszła mnie dookoła.
-Chodźmy, porozmawiamy o tym u mnie, bo robi się zimno. Wrócimy czymś szybszym niż samochód - powiedziałem, a ona pokiwała tylko głową. Ponownie ją przytuliłem, a następnie szczelnie zakryłem nas skrzydłami.
         Kiedy je rozłożyłem byliśmy w mieszkaniu. Moje dodatkowe członki zniknęły. Ściągnąłem koszulkę i ponownie się pojawiły. Chciałem, żeby Majka zobaczyła, że są prawdziwe i nie robię sobie z niej żartów. Chciałem, żeby mnie poznała i zaakceptowała. Zawsze mogłem wyczyścić jej pamięć, ale nie chciałem, bo zależy mi na tej dziewczynie. Stanęła za mną i dotknęła palcami miejsca na plechach, gdzie skrzydła łączyły się z ciałem. Czułem jej delikatny dotyk na plecach. Długo badała moje ciało. Nie dziwię jej się, skrzydła są dla niej czymś nowym - dla mnie czymś normalnym. Odwróciłem się, przyciągnąłem do siebie i pocałowałem namiętnie. Majka wtuliła się we mnie i oddała się pocałunkowi.




Cześć wszystkim! Od razu chciałam przeprosić, że nie było tak długo rozdziału, ale niestety sprawy prywatne potoczyły się dość nieciekawie. I nie będę okłamywać wszystkich, że nie miałam weny. Po prostu nie miałam ochoty na pisanie. Od teraz postaram się wrócić do normalnego trybu. Poza tym jeszcze koniec semestru, więc cisną w szkole, nie powiem. Co do rozdziału - troszkę krótki, ale powinien się spodobać. Kolejne powinny być dłuższe i pojawiać się mniej więcej raz na półtora tygodnia. Trzymajcie się cieplutko! :)


piątek, 22 grudnia 2017

7. Gdzie jest maska?

         Majka poszła pod prysznic, a ja w tym czasie mogłem porozmawiać spokojnie z Michałem. Przegina. Mógłby trochę przemyśleć cokolwiek zanim się odezwie.
-Stary, weź ty kurwa trzymaj język za zębami! - warknąłem.
-Myślałem, że jej powiedziałeś, skoro jest w twoim mieszkaniu - oznajmił, a jego głupi uśmieszek zniknął z twarzy.
-Nie myśl za dużo. Nawet nie wyobrażasz sobie jak ciężko jest pilnować jej myśli. Muszę być w pobliżu, żeby nie połączyła faktów, gdyby nie to to już dawno domyśliłaby się - odparłem.
-Długo nie będziesz w stanie tego robić. Stary, słabniesz powoli - powiedział Michał i poklepał mnie po ramieniu.
-Dobrze o tym wiem, jednak nie wiem jak zareaguje. Tak, mogę jej wymazać pamięć. Wiem, ale... - przerwał mi.
-Ale zależy ci na niej - dokończył. Westchnąłem i pokiwałem głową. Nigdy wcześniej nie byłem blisko z normalną dziewczyną. Wolałem trzymać się bardziej na uboczu, ale Majka, ona ma w sobie coś innego. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale wydaje się inna. Cholerne uczucie, gdy zależy mi na kimś. Nienawidzę tego... Z łazienki wyszła właśnie brunetka. Uśmiechnąłem się lekko.
Stary, gdzie schowałeś maskę?
O cholera. Z przerażeniem spojrzałem na przyjaciela. Jak dobrze, że mi przypomniał. Wróciłem ostatnio, kuchnia, łazienka. Właśnie, łazienka. Michał wstał i poszedł do łazienki. Dziewczyna usiadła na fotelu w bezpiecznej odległości ode mnie.
Maska jest tutaj, nie widziała, spokojnie.
Odetchnąłem. Chociaż tyle dobrego. Puść ją.
Nie mogę.
Możesz, zrób to.
Skończyłoby się to źle. Nie chcę wymazywać zdarzeń z pamięci Majki. Nie chciałbym, żeby o mnie zapomniała, a pojedynczych nie warto usuwać, bo jest możliwość, że wrócą. Musiałaby zapomnieć o mnie, a to jest coś, czego nie chcę.
Daj mi trochę czasu. O zmierzchu, tam gdzie zawsze.
         Zielonooki wyszedł z pomieszczenia, podszedł do Majki i posłał jej ten swój uśmiech, na których tyle lasek leci. Odpychałem go, ale skurczybyk był na tę chwilę silniejszy.
Adi, uspokój się.
-Dostałem, co chciałem. Trzymajcie się - powiedział i wyszedł.
-Wybacz za niego, ale czasem tak mnie nachodzi. To i tak dobrze, że zadzwonił do drzwi, jak nigdy - oznajmiłem. Oczywiste dla mnie jest to, dlaczego zadzwonił. Wyczuł obecność innej osoby, obcego. Ewentualnie zajrzał mi do głowy, a gdy czuje pożądanie, nie jestem w stanie kontrolować swoich myśli.
-Nie szkodzi. Przyjaciele, coś o tym wiem - powiedziała i posłała mi ten słodki uśmiech.
-Głodna? - spytałem, a ta w odpowiedzi pokiwała głową. Poszedłem do kuchni i zabrałem się za przygotowanie posiłku. Muszę jak najszybciej pogadać z Michałem, bo sam nie mogę podjąć decyzji w tej sprawie. Oberwałoby się również Zielonookiemu.
         Zjedliśmy posiłek, posprzątałem i to był ten moment, w którym nie wiedziałem co zrobić. Jestem beznadziejny w te klocki. Zabrałem ją wczoraj na wzgórze, bo sam lubiłem tam przesiadywać i pomyślałem, że może jej też się tam spodoba. Dobrze, że miałem racje.
-Będę lecieć, bo mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia - powiedziała dziewczyna, co wyrwało mnie z zamysłu.
-Okej, odwiozę cię - oznajmiłem.
         Zebrałem swoje rzeczy, zamknąłem mieszkanie i poszliśmy do samochodu.
-Masz siniaki po tym jak wpadłaś mi na maskę? - zapytałem i spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się krzywo i spojrzała na swoje nogi.
-Niewielkie - odpowiedziała, ale kłamała. Zapewne miała dość spore krwiaki. Już nie udawaj mała takiej twardej.
-Nie udaję - powiedziała, a ja spojrzałem na nią z niedowierzaniem. Nie powiedziałem tego na głos. Albo odpowiedziała na niezadane pytanie, bo się domyśliła, albo mam problem. Trzymałem ją cały czas przecież. Z drugiej strony to kobieta. One czytają mężczyznom w myślach. Jednak muszę jak najszybciej pogadać z Michałem o tym wszystkim. Zaśmiałem się, aby pomyślała, żeby wyszło na przypadek.
         Zatrzymałem się pod blokiem jej przyjaciółki i oddałem jej telefon.
-No co? Musiałem się jakoś skontaktować z Olą - powiedziałem i wyszczerzyłem zęby. Majka tylko przewróciła oczami i pocałowała mnie w usta na pożegnanie. Odjechałem i zadzwoniłem do Michała.
-Stary, bądź tam za czterdzieści minut.



Hej, hej! Wybaczcie, że taki krótki, ale szkoła, święta, dużo roboty przed nimi. Mam nadzieję, że się spodoba. A z okazji świąt życzę Wam, aby te święta były wesołe, spędzone w miłym gronie, rodzinne, pełne miłości. Oraz żeby Nowy Rok był lepszym niż poprzedni! :)

wtorek, 12 grudnia 2017

6. Dobrze mi tak.

        Niebieskooki całował naprawdę dobrze. Nie obmacywał mnie, jakby to od razu zrobił Patryk. Jedna myśl mi nie dawała spokoju. Potwierdził to, że spotkałam się już z jego oczami. Tą tajemniczą postacią nie mógłby być on. Jednak jego wzrost się zgadzał, kolor oczu... Nie, to niemożliwe, żeby to był on. Starałam się odgonić tą myśl od siebie i skupić się na pocałunku. Po dłuższym czasie oderwaliśmy się od siebie.
-Denerwujesz się - stwierdził.
-Po prostu twoje oczy widziałam u dość dziwnej postaci. Prawdopodobnie był to mężczyzna i miał identyczny kolor oczu - oznajmiłam.
-Te miasto jest pełne dziwaków. Najważniejsze, że nic ci nie zrobił - powiedział i ponownie złączył nasze usta. Po chwili zjechał niżej z pocałunkami i zatrzymał się na szyi. Było to moje wrażliwe miejsce, więc nie chciałam, żeby mnie poniosło. Zaczął robić malinkę, a ja wbiłam paznokcie w jego ramię. Poczułam jak chłopak uśmiecha się.
-Widzę, że ktoś tu ma wrażliwe miejsce - zaśmiał się.
-No tak, trafiłeś - odpowiedziałam. Chłopak usiadł na masce samochodu i pociągnął mnie za sobą. Przełożył moje nogi tak, że tyłek miałam na jego udach. Odruchowo przytuliłam się do niego. Adrian mnie objął i mocniej wtulił w siebie.
-Jak się czujesz? - zapytał.
-Jest dobrze - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Cieszy mnie to.
        Usłyszałam warkot silnika, który tak dobrze znałam. Coś mi się wydaje, że będą problemy.
-Może pojedziemy gdzieś indziej? Albo przejdziemy się na spacer? - zaproponowałam.
-Niech zgadnę. Twój były - oznajmił, a ja pokiwałam głową.
-Porozmawiam sobie z nim. Nie martw się - powiedział. Silnik zgasł tuż obok nas.
-Majka, kim jest ten palant?! - krzyknął blondyn i podszedł do nas. Niebieskooki zeskoczył z maski i podszedł do Patryka. Był trochę wyższy, ale budowę mieli podobną.
-Ten palant przejął twoje obowiązki, których nie potrafiłeś spełnić - warknął. Blondyn złapał go za koszulkę i pchnął na drzewo. Nie zauważyłam bólu na jego twarzy. Zacisnął oczy i po chwili je otworzył. Z daleka wydawały się.... inne. Zrobiły się bardziej jaskrawe i biło od nich dziwne niebieskie światło. Chłopak ruszył na Patryka i zadał mu silny cios. Mój były upadł, ale szybko się podniósł. Oczy blondyna również zrobiły się takie jak Adriana. Przetarłam oczy, bo zrobiło się to naprawdę dziwne. Mężczyźni rzucili się na siebie. W moim kierunku przypłynęła fala powietrza. Sprawiło to, że zleciałam z maski, uderzając głową o kamień.
        Otworzyłam oczy, usiadłam i rozejrzałam się dookoła. Znajdowałam się w pokoju. Był bardzo ładnie urządzony. Nie był to jednak pokój w mieszkaniu Oli, czy w tym, w którym mieszkałam z Patrykiem. Po chwili do pomieszczenia wszedł Adrian. Uśmiechnął się i usiadł na łóżku obok mnie.
-Jak się czujesz? - zapytał.
-Jest w porządku. Co się wczoraj stało? - zapytałam.
-Twój były przyjechał, doszło do bójki, a ciebie znalazłem leżącą obok samochodu. - odpowiedział.
-Która jest godzina? - zapytałam i z powrotem opadłam na poduszkę.
-Jest trzecia w nocy. Dzwoniłem do Oli i powiedziałem, że jutro nie będzie cię w pracy, więc spokojnie - oznajmił i położył się obok mnie. Przekręciłam się, położyłam głowę na jego klatce piersiowej i wtuliłam w jego ciało. Adrian poprawił mnie trochę, żeby było i jemu wygodnie. Pocałował mnie w czoło i zaczął gładzić dłonią moje plecy. Nie miałam ochoty na sen, jednak chciałam się bardzo przytulić. Zamknęłam oczy, starając się przypomnieć wydarzenia z dnia wczorajszego.
        Pamiętam bójkę chłopaków, upadłam. Później wziął mnie ktoś na ręce. Więcej nic nie pamiętam. Jakim sposobem zsunęłam się z maski? W sumie taka ze mnie sierota, że nie dziwi mnie to. Kilka godzin przed tym wpadłam na maskę Mustanga Adriana.
-Co się stało z Patrykiem? - zapytałam, chociaż powinno być mi to obojętne.
-Nic mu nie będzie - odpowiedział.
        Po ponownym otwarciu oczu ujrzałam jasną poświatę zza okna. Najwyraźniej przysnęło mi się. Uniosłam głowę i spojrzałam na twarz chłopaka. Spał spokojnie, aż miło było popatrzeć. Adrian uśmiechnął się, ale nie otworzył oczu. Nagle przekręcił się tak, że leżał na mnie. Otworzył oczy i pocałował mnie delikatnie. Przygryzłam jego dolną wargę. Niebieskooki pogłębił pocałunki, a ja drapałam go po karku. Jego dłoń powędrowała na moje udo i ścisnęła je. Zorientowałam się właśnie, że mam na sobie tylko majtki i koszulkę. Ktoś tu mnie bezprawnie rozebrał... Brunet przylgnął do mojej szyi. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
        Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Chłopak oderwał się ode mnie i podszedł do drzwi. Dokładnie zakryłam się kołdrą. Do mieszkania wszedł mężczyzna, który wyglądał na rówieśnika Adriana. Wszedł do pokoju i usiadł obok mnie na łóżku. Uśmiechnął się szeroko i patrzył na mnie. Czułam się dość niekomfortowo, bo nie wiedziałam co mam zrobić w tym momencie. Odwzajemniłam uśmiech, myśląc, że to wystarczy.
-Hej. Michał jestem - powiedział i wyciągnął w moim kierunku dłoń. Uścisnęłam ją i również się przedstawiłam.
-Adi nie przyprowadza dziewczyn do siebie, więc możesz się czuć wyjątkowo - zaśmiał się, a ja speszona, tylko lekko się uśmiechnęłam. Nie wiem co mam przez to rozumieć, ale okej. Nagle w kierunku chłopaka poleciała poduszka, którą bez patrzenia złapał. Nie wiem, czy to jakieś wyczucie, czy przypadek po prostu.
-Mówiłeś jej, że jesteś a... - zaczął mówić, ale Niebieskooki zakrył mu buzię.
-Nie, nie mówiłem - warknął Adrian, a Michał podniósł ręce w geście obronnym. No to widzę, że będzie ciekawie. 

wtorek, 28 listopada 2017

5. Nic Ci nie jest?

-Czego chcesz?! - warknęłam i spojrzałam na niego wrogo.
-Wiesz, że cię kocham - odpowiedział blondyn, a ja przewróciłam tylko oczami.
-Wiem. Rozumiem, że to tyle - powiedziałam, ominęłam go i dostałam się do wnętrza klatki. Jego mina była bezcenna. Takiej reakcji to on się nie spodziewał. Poczułam się w końcu dumna z siebie. Już dawno powinnam go zlewać.
         Po wejściu do mieszkania od razu naskoczyła na mnie przyjaciółka z milionem pytań. Powiedziałam jej jedynie, że było miło, bo nie miałam ochoty wdawać się w szczegóły.
-To co? Pizza, prysznic, spać i jutro do roboty? - zapytałam, a dziewczyna uśmiechnęła się tylko, co oznaczało, że zgadza się na to.
         Ze snu wyrwał mnie budzik. Jak ja uwielbiam te poranne zmiany. Wyłączyłam budzik i ujrzałam kilka nieodebranych połączeń od Patryka. Zignorowałam to i zwlokłam się z łóżka. Poszłam się ogarnąć do łazienki, następnie zjadłyśmy z Olą śniadanie i wyszłyśmy do pracy.
-Żeby zaczynać pracę przed szóstą rano - westchnęłam i spojrzałam na blondynkę, która szła jak mumia. Sprzedałam jej kuksańca w bok, a ta tylko coś wymamrotała. Tak, ona też ma takie zdanie jak ja.
-Powiedz, że wzięłaś klucze od kawiarni.
Zatrzymałam się i zajrzałam do swojego małego plecaka. Przeszukałam wszystkie kieszenie, ale nigdzie ich nie było.
-Cholera...Powiedz, że ty je masz - powiedziałam, a ta pokręciła głową. Byłyśmy akurat w połowie drogi.
-Idź do kawiarni, ja polecę - oznajmiłam i ruszyłam biegiem do mieszkania.         Nie zajęło mi to dużo czasu i nie zmęczyłam się nawet. Warto było biegać w liceum. Zgarnęłam klucze ze stołu kuchennego i biegłam teraz do kawiarni. Zostało dziesięć minut, więc leciałam, przepychając się między ludźmi, którzy podążali do pracy. Wbiegłam na przejście, ale zapomniałam się wcześniej rozejrzeć. Byłam w połowie przejścia, gdy nagle wylądowałam na masce czarnego samochodu. Nie uderzył mnie mocno, jedynie będę miała kilka siniaków na udach. Kierowca wysiadł, a ja szykowałam się na atak krzyku z jego strony, ale przed sobą ujrzałam Niebieskookiego.
-Nic ci nie jest? - zapytał spokojnie i podał mi rękę. Samochody zaczęły trąbić, bo zrobił się korek. Chłopak odwrócił głowę w kierunku pojazdów, podniósł dłoń, a klaksony po chwili ucichły.
-Nie, jest okej. Przepraszam za to, ale spieszę się do pracy - odpowiedziałam i chciałam iść przed siebie, ale chłopak miał inne plany wobec mnie. Pociągnął mnie i kazał wsiąść do auta.
-Zawiozę cię do pracy, akurat napiłbym się dobrej kawy - odparł, a ja nie mając wyjścia, zgodziłam się.
         Co jakiś czas zerkałam na bruneta, żeby popatrzeć na jego profil, oczy, które były tak hipnotyzujące. Adrian przyłapał mnie na tym i szeroko się uśmiechnął. Speszona odwróciłam głowę. Poczułam jak policzki mnie pieką. Świetnie, jeszcze puściłam buraka.
         Po chwili byliśmy już na miejscu. Miałyśmy z Olą pięć minut, aby wszystko ogarnąć i otworzyć kawiarenkę. Brunet zaproponował, że nam pomoże.
Razem z przyjaciółką przygotowywałyśmy wszystko na zapleczu, a Adrian ściągał krzesełka ze stolików. Byłyśmy gotowe o 06:03. Podziękowałam chłopakowi i zrobiłam mu kawę.
-O której kończysz zmianę? - zapytał Niebieskooki, który nagle pojawił się obok mnie.
-O czternastej - odpowiedziałam.
-Przyjadę po ciebie - oznajmił i przysunął się bliżej mnie. Objął mnie i złożył pocałunek na moim policzku. Następnie wyszedł z budynku.
-Uhuhu, ty to wolna długo nie będziesz - powiedziała blondynka i dzióbnęła mnie w żebra. Gorzej będzie, gdy Patryk mnie spotka z nim. Nie chcę, żeby dochodziło do bójek z mojego powodu.
         Osiem godzin zleciało dzisiaj naprawdę dość szybko. Wahałam się cały czas nad tym, czy jechać z chłopakiem, czy jednak odmówić i wrócić do domu. Przyjaciółka była zdania, żebym jednak pojechała z nim i zapomniała w końcu o moim byłym. Miała rację. Nie mogę cały czas przejmować się tym dupkiem.
         Adrian pojawił się piętnaście minut przed końcem mojej zmiany, bo chciał wypić jeszcze jedną kawę. Coraz mniej czasu do końca, a mnie łapał coraz większy stres. Brunet działał na mnie dość specyficznie.
Przyszła moja zmienniczka. Zabrałam swoje rzeczy z zaplecza i podeszłam do stolika, przy którym siedział chłopak.
-Powiedz Oli, że mogę ją podrzucić do mieszkania - powiedział i wstał. Zatrzymałam dziewczynę i powiedziałam, że będzie miała podwózkę. Ucieszona nie odmówiła. Nie dziwię jej się. Mi też nie chciałoby się na piechotę wracać do domu.
         Jechaliśmy w ciszy, bo nikt nie miał nic do powiedzenia. Olka była zmęczona i odpływała już, a ja nie wiedząc jaki temat zacząć, wolałam pozostać w ciszy. Adrian odstawił przyjaciółkę pod blok, a mnie zabrał w "ciekawe miejsce". Nie wiedziałam co się szykuje, jednak gdy dotarliśmy na miejsce byłam mile zaskoczona.
         Znaleźliśmy się na górce, z której widok był wspaniały. W dole było widać całe miasto, a dookoła rozciągała się spokojna polanka. Niedaleko znajdowało się kilka wiejskich domków.
-Pięknie tu musi być wieczorem - powiedziałam. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że powiedziałam to na głos.
-Jest. Możemy tu przyjechać któregoś wieczoru - oznajmił i uśmiechnął się lekko. Złapał mnie za rękę, oparł się o maskę swojego Mustanga i przyciągnął mnie do siebie, tak, że opierałam się plecami o jego klatkę piersiową. Serce zaczęło mi szybciej bić. Chłopak tylko oparł brodę o moje ramię i nastała cisza. Po chwili moje serce zwolniło i uspokoiłam się. Zamknęłam oczy i poczułam lekki wiatr na swojej twarzy. Nagle poczułam jakby kopnął mnie prąd. Odskoczyłam od chłopaka, a ten spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co się dzieje? - zapytał.
-Miałam wrażenie, że kopie mnie prąd - odpowiedziałam.
-Najwyraźniej nasze pola magnetyczne się przyciągają - zaśmiał się i wyciągnął dłoń w moją stronę. Niepewnie chwyciłam ją, bo bałam się, że znowu poczuję kopnięcie, jednak to się nie stało. Adrian ponownie mnie przytulił, a nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Wiedziałam dobrze co się teraz stanie. Dojdzie do pocałunku, jednak nie zamierzałam odwracać głowy. Brunet patrzył mi w oczy. Miałam wrażenie, że czegoś w nich szuka. Wtedy do mojej głowy wróciło jedno wspomnienie. Ta obca postać, podeszła do mnie. Przez maskę dobrze było widać niebieskie oczy. Oczy, których kolor należał do chłopaka, który właśnie mnie przytulał.
-Już gdzieś widziałam te oczy... - wyszeptałam, a źrenice chłopaka lekko się powiększyły, ale po chwili wróciły do poprzedniego rozmiaru. Trwało to zaledwie chwilę, jednak udało mi się to zauważyć.
-Wiem... - szepnął i zbliżył swoje usta do moich i złożył na nich delikatny pocałunek. Zamknęłam oczy i odwzajemniłam pocałunek.



Hej, hej. Rozdział miał być wcześniej, ale niestety dopadła mnie choroba i nie miałam ochoty na pisanie, bo towarzyszył mi brak weny, a wiadomo, że jak nie ma weny, to opowiadanie nie będzie dobrze napisane. Mam nadzieję, że spodoba się wam ten rozdział, bo ja sama jestem z niego nawet dumna. Do następnego ;3

piątek, 17 listopada 2017

4. Odprowadzę Cię.

         Nastała cisza. Staliśmy, patrząc na siebie. Po jego słowach poczułam się dziwnie. Gdyby nie była bezpieczna to by go tutaj nie było? Co to ma oznaczać? Coś czuję, że pojawiłam się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie. Muszę jak najszybciej ulotnić się stąd.
-Będę lecieć, bo muszę się trochę przespać - oznajmiłam. Serce zaczęło mi walić, bo obawiałam się co może zrobić Starałam się nie pokazywać przerażenia, ale chłopak chyba jednak je zauważył.
-Trzęsiesz się... Może pójdziemy do mnie. To niedaleko - powiedział, a w mojej głowie krążyło tylko jedno słowo: NIE. Może i miewam czasem głupie pomysły, ale żeby zgodzić się na pójście do niego? Aż tak źle ze mną nie jest.
-Nie, jest okej. Również mam niedaleko, więc przejdę się. Trzymaj się - odparłam, odwróciłam się i szybko ruszyłam przed siebie. Skłamałam oczywiście. Mam dość duży kawałek do Oli, a zimno jest mi bardzo. W tym momencie miałam jednak tylko nadzieję na to, że chłopak nie zacznie za mną iść.
-Ty też się trzymaj. - Usłyszałam za sobą, co sprawiło, że mogłam odetchnąć. Brunet nie podążał za mną.
         Drzwi otworzyła mi przyjaciółka, od której oczywiście na dzień dobry dostałam zjebkę za to, że wyłączyłam telefon i nie dałam żadnego znaku życia. Powiedziałam jej wszystko, no prawie wszystko co się wydarzyło. Pominęłam spotkanie z tajemniczą postacią, bo zaraz by stwierdziła, że alkohol za mocno mi wszedł do głowy. 
         Wypiłyśmy ciepłą herbatę i położyłyśmy się spać. Jutrzejszy dzień, a raczej dzisiejszy był wolny, więc nie martwiłam się o to, że muszę rano wstać i iść do pracy. 
         Przez całą noc śniła mi się tajemnicza postać i wydarzenia, które miały miejsce niedawno. Budziłam się bardzo często i kręciłam ciągle...                                                             Nad ranem dopiero udało mi się normalnie zasnąć. Obudziłam się po jedenastej. Przyjaciółka wstała dwie godziny wcześniej ode mnie, ale nie budziła mnie i za to jej dziękuję, że chociaż ona jedyna potrafi cicho się zachowywać, gdy ktoś śpi. 
-Chcesz kawy? - zapytała, a ja w odpowiedzi tylko mruknęłam. Zwlokłam się z łóżka i poszłam wziąć szybki prysznic. Pobudziłam się i zrobiło mi się od razu lepiej. 
Usiadłam obok dziewczyny na kanapie i zaczęłam popijać kawę. 
-Skorzystasz z propozycji tego chłopaka z kawiarni? - zapytała blondynka. W mojej głowie pojawiło się wczorajsze spotkanie z nim. Nie byłam pewna, czy chciałabym go spotkać, aczkolwiek nie naciskał na nic. Nie próbował mnie zaciągnąć do mieszkania. Może to nie byłby taki zły pomysł nawet. Choć na chwilę zapomniałabym o Patryku, z którym już nie chcę mieć nic wspólnego. 
-Halo! Mówię do ciebie. - Dziewczyna pomachała mi ręką przed oczami.
-Wiesz, chyba się zgodzę - odpowiedziałam.
-I tak trzymaj kobieto. Patryczka czas pożegnać - oznajmiła i uśmiechnęła się szeroko. 
         Przez trzy godziny Ola przekonywała mnie, aby zadzwoniła albo chociaż napisała sms'a do chłopaka. Ciężko było mi się przełamać, ponieważ wczorajszy dzień robił swoje. Jednak po długich namowach zgodziłam się.
         Ogarnęłam się w miarę szybko, bo na miejsce miałam pół godziny drogi. Przyznam, że chłopak wybrał bardzo ciekawą kawiarenkę. Lubię tam przychodzić, a przede wszystkim kawa tam jest wspaniała.
         Dotarłam na miejsce. Stanęłam przed drzwiami, wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka. Brunet siedział przy dwuosobowym stoliku, który znajdował się przy oknie, w które właśnie był wpatrzony. Usiadłam na przeciwko niego.
-Hej - powiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie. Chłopak spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami, które były jak głębia oceanu. Patryk również miał niebieskie oczy, jednak u niego ta głębia, którą widziałam na początku naszych wspólnych chwil, wyparowała wręcz. To już nie był ten sam blondyn, którego kiedyś poznałam, którego pokochałam...
-O czym tak myślisz? - zapytał chłopak, a ja się właśnie wtedy ocknęłam.
-Wybacz, trudne chwile i za dużo myśli w głowie. Kwestia czasu i wszystko wróci do normy - odpowiedziałam i zmusiłam się do lekkiego uśmiechu.
-Jeżeli chcesz to możesz się wygadać. Może uda mi się udzielić dobrych rad.
         Ostatecznie nie zdecydowałam się powiedzieć co mi leży na sercu, jednak znaleźliśmy inne wspólne tematy. Bardzo przyjemnie się z nim rozmawiało. W mgnieniu oka minęły trzy godziny.
-Będę się zbierać, bo jutro idę do pracy - powiedziałam i wstałam.
-Odprowadzę cię - oznajmił i wyszliśmy z budynku.
         Po niecałej godzinie byliśmy w pobliżu bloku Aleksandry. Pożegnałam się z chłopakiem, który pocałował mnie w policzek, czego się nie spodziewałam. Poczułam gorąco na policzkach, które przybrały czerwony kolor. Brunet widząc to uśmiechnął się tylko i odszedł. Ruszyłam do mieszkania, jednak tuż przed blokiem zatrzymał mnie on. Ponownie on.




Witam serdecznie Was! Z góry przepraszam za te wyrównania tekstu, ale coś mi się zepsuło i nie chciało wrócić do poprzedniej postaci. Mogą się pojawić błędy, ponieważ nie był sprawdzany rozdział i był również pisany na szybko. Życzę miłego czytania i zapraszam do komentowania. ;)

czwartek, 9 listopada 2017

3. Błagam, puść go...

        Wracałam z płaczem do... właśnie. Dokąd ja w ogóle szłam? Nie przywiązałam do tego uwagi, tylko zmierzałam po prostu przed siebie. Skręciłam w uliczkę, na której świeciła się tylko jedna latarnia. W żadnym z domów nie świeciła się żarówka. Usłyszałam za sobą warkot silnika, który należał do motocyklu. Zeszłam na bok, lecz pojazd jechał tuż obok mnie. Ignorowałam to, myśląc, że ktoś robi sobie głupie żarty, jednak silnik po chwili zgasł i usłyszałam swoje imię. Głos był mi bardzo dobrze znany, mimo tego odwróciłam się. Ujrzałam Patryka, który właśnie ściągał kask.
-Czego chcesz? – warknęłam, ocierając łzy. Chłopak zsiadł z motocyklu i podszedł do mnie.
-Wiesz, że cię kocham - powiedział i chciał położyć dłoń na moim policzku, ale zrobiłam krok w tył.
-Nie Patryk, nie kochasz mnie. Potrzebujesz mnie tylko do seksu. Mam dość tego, nie chcę więcej przez ciebie cierpieć - powiedziałam zapłakanym głosem, odwróciłam się i ruszyłam przed siebie. Mężczyzna zatrzymał mnie, łapiąc za rękę. Przytulił mnie mocno do siebie. Zamknęłam oczy i wtuliłam się w jego ciało. To było silniejsze ode mnie, zawsze działało na mnie. Oprzytomniałam na szczęście i odepchnęłam chłopaka od siebie.
-Daj mi spokój - warknęłam, ale do niego to nie docierało. Podchodził coraz bliżej mnie, mimo że cofałam się cały czas do tyłu. W końcu nie miałam możliwości, aby ruszyć się, w którymkolwiek kierunku, ponieważ blondyn przyparł mnie swoim ciałem do ogrodzenia.
        Nagle za jego plecami zobaczyłam postać, która stała bokiem do nas. Osoba ta miała maskę z długim dziobem. Przypominała tą, którą nosili średniowieczni lekarze podczas epidemii dżumy. Miała na sobie długą, czarną pelerynę z kapturem, sięgającą ziemi. To było dość przerażające. Nagle głowa postaci gwałtownie odwróciła się w naszym kierunku. Ujrzałam niebieskie oczy. Było naprawdę ciemno, ale oczy wydawały się świecić. Nieznajomy w niewyobrażalnie szybkim tempie zbliżył się do nas. Z moich ust wydobył się pisk, a w oczach pojawiło przerażenie. Patryk od razu odwrócił się, ale postać szybko chwyciła go za szyję i odciągnęła ode mnie. Uniosła go do góry. Wydawało się, że ciężar chłopaka jest dla niej bardzo lekki. Byłam tak sparaliżowana strachem, że nie byłam w stanie wykonać najmniejszego ruchu. Przyglądałam się wszystkiemu, starając się coś wymyślić. Powinnam pomóc mojemu chłopakowi, ale bałam się, że mogę zapłacić życiem za próbę ratowania go. Jednak musiałam zareagować, ponieważ nie mogłam pozwolić na to, żeby zginął na moich oczach.
-Zostaw go! - krzyknęłam, jednak nie dało to żadnych rezultatów. W moich oczach pojawiły się łzy, ponieważ widziałam jak Patryk cierpi. Starał się uwolnić, ale przeciwnik był nadludzko silny. W innym przypadku blondyn już dawno uwolniłby się, ponieważ jest wyszkolony pod względem samoobrony i ataku. Podeszłam bliżej osobnika w masce.
-Błagam, puść go.. - powiedziałam przez łzy. Głowa postaci spojrzała na mnie. Niebieskie oczy wydawały się zaglądać mi do duszy. Te oczy gdzieś już widziałam. Nagle Patryk upadł na asfalt, a nieznajomy podszedł do mnie i położył dłoń na moim policzku, jednak przed tym ściągnął czarną skórzaną rękawiczkę z dłoni. Była to męska dłoń. Blondyn wstał i chciał rzucić się na niego, ale powstrzymałam go gestem dłoni. Niebieskie oczy spotkały się z moimi na dłuższą chwilę. Następnie odwrócił się i odszedł, znikając w ciemności. Patryk podbiegł do mnie i mocno przytulił.
-Kocham cię - wyszeptał. Zamknęłam oczy i słyszałam jak jego serce bije w przerażająco szybkim tempie. Długo staliśmy, będąc przytuleni. W tym momencie nie myślałam nawet o tym, co wydarzyło się w klubie.
        Niedługo potem wróciliśmy do mieszkania. Mieliśmy tylko jeden kask do dyspozycji, który oczywiście wylądował na mojej głowie.
        Przed wejściem do mieszkania postanowiłam, że się przejdę i ochłonę trochę, ale Patryk nie chciał puścić mnie samej, więc wziął mnie za rękę i ruszyliśmy przed siebie.
-Co z gardłem? - zapytałam. Chłopak odruchowo złapał się za nie i skrzywił.
-Jest w porządku - odpowiedział. Dopiero teraz wróciły do mojej głowy wydarzenia z klubu.
-Patryk, posłuchaj. To co stało się w klubie... To co robiłeś od miesiąca.. Ja nie mogę udawać, że po prostu nic się nie stało. To dla mnie naprawdę za wiele. Nie chcę więcej być okłamywana przez ciebie. Nie mogę być dłużej z tobą... - oznajmiłam, puściłam jego dłoń i zatrzymałam się. Blondyn spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Podszedł do mnie i próbował przytulić, jednak tym razem już się nie dałam.
-Jeżeli mnie naprawdę kochasz, to pozwól mi odejść - powiedziałam. Nie przyszło mi to łatwo, ale w końcu musiałam się jakoś uwolnić od niego. Domyślałam się jaka będzie odpowiedź chłopaka.
-Nie, nie pozwolę ci odejść po tylu latach związku - odpowiedział pewnie. Zacznie się teraz kłótnia, on da sobie spokój, a później znowu będzie chciał wrócić. Podszedł bliżej mnie i złapał za dłonie. Odwróciłam głowę, aby tylko nie patrzeć mu w oczy.
-Maja..proszę cię.. - wyszeptał i złapał mnie za podbródek. Chciał, abym patrzyła mu w oczy. Nie potrafiłam się oprzeć jego spojrzeniu, ale tym razem jednak musiałam.
-Nie, zostaw mnie - powiedziałam stanowczo i wyrwałam się z jego uścisku. Ruszyłam w przeciwnym kierunku. Tym razem chłopak już nie próbował mnie zatrzymać, bo wiedział, że dzisiaj to mu się nie uda.
        Sięgnęłam do kieszeni po telefon, bo chciałam zadzwonić do Oli, jednak nie było go w żadnej z kieszeń. Świetnie, jeszcze telefon zgubiłam. Mimo to postanowiłam, że pójdę do przyjaciółki, bo muszę gdzieś przenocować. Miałam dość daleko do mieszkania dziewczyny, a nocnym nie chciałam jechać.
        Będąc niedaleko swojego celu, zauważyłam na jednej z ławek chłopaka z kawiarni. Od razu przypomniała mi się karteczka z propozycją pójścia na kawę. Nie miałam teraz ochoty na jakiekolwiek rozmowy z nim. Nałożyłam kaptur na głowę, mając nadzieję, że nie zwróci uwagi na przechodzącą dziewczynę. Jednak przeliczyłam się.
-Hej piękna - powiedział i wstał. Byłam zmuszona, żeby się zatrzymać.
-Cześć, co tak późno tutaj robisz? - zapytałam.
-Mógłbym zapytać o to samo. Wybrałem się na spacer i przy okazji znalazłem czyjś telefon - powiedział i wyciągnął znalezisko. Rozpoznałam swoją komórkę.
-Mogę? - zapytałam, a chłopak podał mi aparat. Odblokowałam go przez czytnik linii papilarnych.
-Właśnie go zgubiłam na dzisiejszym spacerze. Dzięki - oznajmiłam i uśmiechnęłam się.
- A więc kochana co cię sprowadza w te dość niebezpieczne strony? - zapytał i spojrzał na mnie z góry.
-Niebezpieczne? Okolica wygląda na spokojną - odpowiedziałam.
-Gdyby była bezpieczna to nie byłoby mnie tu...


Hej wszystkim! Przychodzę z kolejnym rozdziałem. Opowiadanie zaczyna się rozwijać, więc serdecznie zapraszam wszystkich do czytania oraz do wypowiedzenia się w komentarzu na temat tego opowiadania. Możecie mnie znaleźć również na wattpadzie ;) (Shira1213)
A tutaj moje drugie wypociny: https://difficult-love-liam-payne-fanfiction.blogspot.com/

niedziela, 5 listopada 2017

2. Masz bardzo ładny uśmiech.

Obudziłam się wtulona w ciepłe ciało chłopaka. Wygramoliłam się z łóżka i zerknęłam na zegarek. Było dopiero po dziewiątej mam jeszcze dużo czasu, żeby przygotować się do pracy. Telefon Patryka wibrował co jakiś czas. Zerknęłam z ciekawości. 3 nieodebrane połączenia od "Myszka :*" oraz kilka wiadomości. Otworzyłam je. Dziewczyna pisała, że nie może doczekać się spotkania, że bardzo tęskni i ostatnia noc była cudowna.. Kto to do cholery jest?! Zapisałam sobie numer, usunęłam wiadomości i odłożyłam komórkę na miejsce. To wyjaśnia nieobecność Patryka. Ciekawe co będzie miał na swoje wytłumaczenie. Na razie nic mu nie będę mówić. Sprawdzę tę laskę i wtedy z nim zerwę. Zrobiłam śniadanie i przyniosłam blondynowi do łóżka. Obudziłam go i pocałowałam delikatnie. Zjedliśmy posiłek i włączyliśmy pierwszy lepszy film. Nie mogłam się na nim skupić, bo w mojej głowie były tylko te sms'y. 
-Co dziś robisz? - zapytałam.
-Nocuję u kumpla. W domu będę jutro po południu - odpowiedział. A to sukinkot. Jedzie do tej swojej cizi. 
-Zostań ze mną - mruknęłam i spojrzałam na niego smutna.
-Nie mogę - odparł i uśmiechnął się przepraszająco. Nie zatrzymam go przy sobie, więc sama dzisiaj zaszaleję. Mam wolne jutro, więc skorzystam z tego. Wstałam i ruszyłam do łazienki. 
-Ale skarbie, nie obrażaj się! - krzyknął za mną chłopak, a ja trzasnęłam tylko drzwiami za sobą. Z moich oczu poleciały łzy. Szybko przemyłam twarz zimną wodą i  zrobiłam makijaż. Wróciłam do pokoju, żeby się ubrać. Blondyn mnie przepraszał, ale ja go i tak cały czas ignorowałam. Wyszłam z mieszkania bez słowa i poszłam do pracy.
         Miałam jeszcze bardzo dużo czasu, więc postanowiłam, że się przejdę. Zaryzykowałam i zadzwoniłam pod numer dziwki mojego chłopaka. Za każdym razem włączała się poczta głosowa. No cóż... Może oddzwoni. Dotarłam do kawiarenki, która była zapełniona ludźmi. No tak, początek weekendu... Dzisiejszy dzień będzie bardzo pracowity. Przebrałam się na zapleczu i od razu wzięłam się za obsługiwanie klientów.
-Majka co jest z tobą dzisiaj? - zapytała Ola, gdy zbiłam trzecią już filiżankę. Westchnęłam i opowiedziałam jej wszystko. Zaproponowała mi dzisiaj wspólne wyjście na odstresowanie się. Zgodziłam się bez wahania.
         Dzień dobiegał końca, a my siedziałyśmy za ladą, pijąc kawę. Żaden klient nie pojawił się od godziny, więc postanowiłyśmy, że zamkniemy trochę wcześniej. Miałam już wstawać i zamykać, gdy do kawiarni przyszła zakapturzona postać w okularach. Był to wysoki, szczupły mężczyzna. Usiadł przy jednym ze stolików, ściągnął okulary oraz kaptur i zaczął przeglądać menu. Miał brązowe włosy i na pewno jasne oczy. Gdy odłożył kartę podeszłam do niego, aby przyjąć zamówienie.
-Słucham, co podać? - zapytałam i wyciągnęłam z kieszeni notesik oraz długopis.
-Poproszę waszą specjalność i jakieś dobre ciasto do tego - odpowiedział i spojrzał na mnie. Jego niebieskie oczy sprawiły, że zamurowało mnie. Miały piękny niebieski odcień. Po chwili zorientowałam się, że stoję i patrzę się mu prosto w oczy. Speszona szybko się odwróciłam i wróciłam za ladę.
-Widzę, że ktoś ci się tutaj spodobał  - powiedziała Ola i dźgnęła mnie w żebra. Fuknęłam wzięłam się za realizację zamówienia.
         Po kilku minutach wszystko było gotowe. Postawiłam wszystko na tacy i ostrożnie zaniosłam ją do stolika. Mężczyzna skanował każdy mój ruch, gdy ustawiałam naczynia na stoliczku. Czułam się zestresowana.
-Masz bardzo ładny uśmiech - powiedział i lekko się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech i wróciłam na miejsce. Blondynka podeszła do drzwi i przekręciła zawieszkę na "zamknięte". Ja za to poszłam na zaplecze. Przebrałam się, ogarnęłam to co trzeba było i byłam gotowa do wyjścia. Podłoga była zmyta, stoliki wyczyszczone, więc jest dobrze. Wróciłam z zaplecza. Nieznajomego już nie było, ale przyjaciółka wręczyła mi karteczkę od niego. Był tam numer telefonu i propozycja spotkania się na kawę. Schowałam karteczkę do kieszeni, zmyłam naczynia i zamknęłam kawiarnie.
-Więc jakie plany na dzisiaj? - zapytałam.
-Na spontanie - odpowiedziała. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyświetlił się nieznany numer. To pewnie ta cizia Patryka. Odebrałam i postanowiłam udawać siostrę blondyna. Dowiedziałam się kilku rzeczy. Nie są parą, łączy ich tylko seks bez zobowiązań. Spotykają się już tak od miesiąca... No to świetnie. Przez tyle czasu ten idiota mnie zdradzał.
         W drodze do mieszkania Oli opowiedziałam jej wszystko.
-A to chuj! Jeżeli chcesz możesz u mnie mieszkać, bo to nie jest dla mnie problem - oznajmiła.
-Dzięki, ale na razie zobaczę jak się sprawy potoczą - odparłam.
-Tylko mi nie mów, że mu to wybaczysz - powiedziała i spojrzała na mnie groźnie. Westchnęłam w odpowiedzi.
-Kocham go... - zaczęłam, ale dziewczyna mi przerwała.
-Tak, kochasz, ale czy ty widzisz co on ci robi?! Zdradza cię od miesiąca! Kobieto za dużo mu pozwalasz. Zrozum, że przez niego tylko cierpisz!
Blondynka podniosła głos i starała się uświadomić mi, co on ze mną robi. Z moich oczu poleciały łzy, a ona od razu się zatrzymała i mnie przytuliła.
-Spokojnie, pójdziemy do klubu, napijemy się. Trochę się odstresujesz przynajmniej.
         Dotarłyśmy do jej mieszkania, a tam zjadłyśmy posiłek, pomalowałyśmy się i przebrałyśmy w bardziej odpowiednie stroje. Razem z przyjaciółką miałyśmy takie same rozmiary, więc pożyczyła mi ubrania. Odpicowane ruszyłyśmy do klubu.
         Piłyśmy, tańczyłyśmy, bawiłyśmy się naprawdę dobrze, aż do czasu, gdy w klubie ujrzałam Patryka z jakąś dziewczyną. To zapewne ta jego cizia. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że była brzydka, bo laska była naprawdę ładna. Poczułam ukłucie w sercu, gdy poszli na parkiet i zaczęli się ocierać o siebie. Dziewczyna przysunęła się jeszcze bliżej niego i zaczęła całować. W tym momencie nie wytrzymałam. Podeszłam do nich, odepchnęłam tę sukę i uderzyłam blondyna mocno w twarz. Byli zszokowani tym co się właśnie stało. Z moich oczu leciały strumienie łez. Wybiegłam z klubu, a za sobą słyszałam tylko wołanie Aleksandry. 


sobota, 4 listopada 2017

1. Jesteś cholernie niecierpliwa.

Usłyszałam ten nieznośny dźwięk budzika, podniosłam telefon do góry i wyłączyłam go. Przetarłam oczy, uwolniłam się z uścisku chłopaka i poczłapałam do toalety. Tam wzięłam prysznic i ogarnęłam się. Następnie zjadłam śniadanie, ubrałam się i byłam gotowa do wyjścia.
-Gdzie idziesz? - mruknął Patryk.
-Do pracy, będę później - powiedziałam, dałam mu buziaka w usta i wyszłam z mieszkania.
Doszłam na przystanek i akurat przyjechał autobus. Przejechałam kilka przystanków, wysiadłam i musiałam odbyć jeszcze mały spacerek. Po kilku minutach moim oczom ukazała się niewielka kawiarnia. Weszłam do środka, nałożyłam firmowy strój na zapleczu i mogłam zaczynać pracę. Zdecydowanie wolę pierwszą zmianę, bo druga ciągnie się strasznie.
Siedziałam za ladą i podpierałam głowę dłonią, a moje powieki same opadały mi w dół. Miałam ochotę tylko na sen, bo przez mojego chłopaka nie spałam do 3 w nocy.
-Majka nie śpij, klienci już zaczynają się zbierać. - Z mojej krótkiej drzemki wyrwał mnie damski głos. Podniosłam głowę, a nade mną stała Ola.
-Nie śpię - burknęłam i wzięłam się do pracy.
Cały dzień biegałam za zamówieniami, które robiłam na zmianę z Olą. Teraz czekałam na moją zmienniczkę, gdy się pojawi będę mogła wrócić do domu i położyć się w końcu do łóżka.
-On cię wykończy - oznajmiła blondynka, a ja westchnęłam tylko, bo nie miałam nic na swoją obronę, a dziewczyna dobrze wiedziała co jest na rzeczy. Dziewczyna miała rację, jednak nie było dla mnie łatwą rzeczą zerwać z nim i wyprowadzić się. Milczałam, a Ola patrzyła na mnie wyczekująco, jednak ja nie miałam nic do powiedzenia. Wtem zjawiła się moja zmienniczka. Uśmiechnęłam się lekko, przebrałam się na zapleczu i wyszłam z kawiarni.
-Majka poczekaj! - krzyczała za mną blondynka. Niechętnie się zatrzymałam i odwróciłam.
-Jutro druga zmiana, więc może wyskoczymy gdzieś wieczorem? - zapytała, a ja po chwili namysłu zgodziłam się.
Wróciłam do domu. Patryka jeszcze nie było. Dzisiaj będzie musiał sobie sam zrobić obiad, bo ja mam zamiar odespać teraz dzisiejszą noc. Przegryzłam lekki posiłek i położyłam się do łóżka. Nie musiałam długo czekać na sen.
Ze snu przebudził mnie dźwięk otwieranych drzwi. Wrócił mój chłopak. Przekręciłam się na drugi bok i ponownie odpłynęłam, jednak nie na długo. Poczułam jak drugi koniec łóżka ugina się, a po chwili ktoś mnie przytula i zaczyna gładzić moje włosy. Mruknęłam i powoli otworzyłam oczy. Obok mnie leżał blondyn o niebieskich oczach.
-Hej skarbku - powiedział, a ja uśmiechnęłam się i wtuliłam w jego ciało. Nie miałam ochoty na rozmowę, potrzebowałam jeszcze snu, ale niestety nie zapowiadało się, że dzisiaj zasnę. 
-Nie śpimy, mam dla ciebie niespodziankę - oznajmił i zaczął mnie łaskotać. Oho, ciekawe co on znowu wymyślił. Mruczałam i zakrywałam się kocem. Chłopak ściągnął ze mnie koc i wziął na ręce.
-O co chodzi? - wybełkotałam i zeskoczyłam z jego rąk. Rozejrzałam się dookoła. Był już wieczór. Sięgnęłam po telefon i napisałam Oli, że dzisiaj spotkanie odpada. Odłożyłam komórkę i patrzyłam wyczekująco na Patryka.
-Tajemnica. Ubieraj się i wychodzimy - oznajmił i zniknął w kuchni. Przeciągnęłam się i podążyłam do łazienki.

-Gdzie idziemy? - zapytałam, gdy szliśmy powoli przez park.
-Jesteś cholernie niecierpliwa, zobaczysz - odpowiedział i dał mi buziaka w usta.
Szczerze mówiąc to pozytywnie się zaskoczyłam, że zaproponował wspólne wyjście, bo naprawdę dawno nigdzie nie wychodziliśmy. Jak się później okazało, blondyn zaciągnął mnie do wesołego miasteczka. Do mojej głowy od razu wparowało wspomnienia z dzieciństwa. Beztroskie lata, gdy mogłam się bawić i robić rzeczy bez żadnych ostrych konsekwencji. Jednak to już nie wróci. Zaczęło się dorosłe życie i trzeba zachowywać się poważnie. Bawiliśmy się jak nastolatkowie. Chłopak wygrał dla mnie dużego misia. Objadaliśmy się słodyczami i innymi przekąskami. W tamtym momencie byłam naprawdę szczęśliwa. Jednak po dobrej zabawie trzeba było wrócić do domu.          
Wracaliśmy akurat przez park, gdy Patryk musiał skoczyć na bok. Odszedł w ustronne miejsce, a ja czekałam na jednej z ławek. Na przeciwko mnie usiadł mężczyzna, który zaczął skanować mnie wzrokiem. Była noc, jednak na jego nosie spoczywały okulary przeciwsłoneczne. Osobnik nagle wstał i zaczął podążać w moim kierunku, jednak w tym momencie wrócił mój chłopak i ruszyliśmy dalej. Obejrzałam się za siebie, a po mężczyźnie nie było żadnego śladu. Zignorowałam to i wróciłam do domu.
Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Po chwili obok pojawił się blondyn. Przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Odwzajemniałam pocałunki, a ten zaczął je pogłębiać. Położył się na mnie, a ja ściągnęłam z niego koszulkę. Dłonie powędrowały na jego plecy, po których moje paznokcie delikatnie jeździły. Patryk całował moją szyję, zostawiając malinki na niej. Pomrukiwałam i mocniej wbijałam pazurki w plecy mężczyzny. Po chwili pozostałam w samych majtkach.
-Pragnę cię... - szepnął blondyn i zsunął ze mnie pozostałą część bielizny. Ponownie złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Coś czuję, że tej nocy sąsiedzi będą musieli znosić dźwięki, które nie są koniecznie miłe dla ich uszu.


Mam nadzieję, że przypadnie to opowiadanie wam do gustu. W pierwszych rozdziałach wiadomo, że dużo się dziać nie będzie, ale już wkrótce. ;)


Prolog

Mój związek z Patrykiem zaczął się ostatnio psuć. Miałam wakacje, więc na wykłady nie uczęszczałam, jednak musiałam dorabiać w pracy, żeby mieć na czynsz. Mój chłopak również pracował. Wracał do domu po południu, a wieczorem znikał gdzieś z kolegami. Nie pamiętam już, kiedy spędziliśmy razem wieczór. Dochodziły do tego ciągłe kłótnie o błahostki. Nie miałam już siły do Patryka, do tego związku... Wiele razy mówił, że się zmieni, że będziemy częściej spędzać wieczory razem, jednak nie doczekałam się tego. Odejść też nie jest mi łatwo, bo za nami dobrych kilka lat związku. Jednak będę musiała podjąć decyzję, czy nadal męczyć się w tym związku, czy odejść i mieć spokój.
                Dojdą do tego wydarzenia, o których nawet mi się nie śniło. W moim życiu dojdzie do wydarzeń, których nie da się wytłumaczyć logicznie. Co z tego wyniknie?